
W lutym 2025 9% więcej ofert pracy RDR, jakie to ma znaczenie?
Od lat firma Grant Thorton dokonuje comiesięcznej analizy rynku ofert pracy w Polsce. Ta analiza obejmuje liczbę ofert na największych 50 portalach ogłoszeniowych. Analiza dokonywana jest zarówno sumarycznie dla całego rynku polskiego, jak i w podziale branżowym np. budownictwo, produkcja przemysłowa, IT, HR i rekrutacja.
Te dane przez długi czas miały dużą wartość, oddawały realną sytuację branżową. W ostatnich kilkunastu miesiącach np. pokazywane spadki ofert w obszarach IT i HR trafnie obrazują pogorszenie warunków dla pracowników tych sektorów.
Ogłoszeń przybywa, masowo są zgłaszane problemy szukających pracy, że mimo wysyłanych nawet 100+ CV reakcji jest 0.
➡️ Kiedyś Gazeta Praca i potem reszta
Żyjemy na rynku, gdzie publikacja ofert pracy kiedyś miała kluczowe znaczenie gospodarcze i pokazywała prawdziwy obraz i zróżnicowanie lokalnych rynków. Czy tak jest nadal?
Gazeta Wyborcza miała w poniedziałki dodatek Praca i tam publikowane ogłoszenia rzeczywiście pokazywały jaki mamy rynek.
Od ponad 30 lat żyję w Trójmieście, zawodowo rynku, który miał swoje lepsze i gorsze momenty, jednak z pewnością zawsze należał do tych kilku najlepszych w Polsce.
W czasach papierowych ogłoszeń i dodatku Praca Gazety Wyborczej, często kupowałem poniedziałkowe wydanie. Gdy byłem w trasie, to zawsze chciałem zobaczyć lokalny dodatek. On pokazywał biznesową rzeczywistość. Dodatek w Warszawie często był grubszy od głównego wydania Gazety. Bywały tam oferty na całą stronę, a logotypy zachodnich pracodawców robiły wrażenie. Trójmiasto wyglądało nieźle, a np. Bydgoszcz, Rzeszów miały zazwyczaj bardzo cieniutkie dodatki.
Gazeta Wyborcza miała różne cenniki w zależności od regionu. Warszawa mogła kosztować wielokrotnie drożej od słabszych regionów.
➡️ Publikacja ogłoszenia wymagała większego wysiłku
Te ogłoszenia miały wspólną cechę, niemalże wszystkie były prawdziwe i realnie poszukiwano poprzez nie pracowników.
Zdarzały się sytuacje, gdy ogłoszenie publikowano z opóźnieniem, albo wykupowano kilkukrotną emisję i wówczas były to oferty nieaktualne. Specyfika rynku polskiego była taka, że mieliśmy bardzo duże bezrobocie, a jednocześnie pracodawcom, którzy wchodzili z zachodu brakowało kadry z odpowiednim doświadczeniem, kwalifikacjami, w tym znajomością języków obcych.
Poczta Polska miała się świetnie, nie musiała mieć specjalnych zleceń. Sam pamiętam jak na zamieszczone ogłoszenie przychodziło jednocześnie 3 segregatory zgłoszeń.
Pracowałem w firmie, gdzie mieliśmy adresy mailowe, ale to było nieistotne, bo większość społeczeństwa ich nie miała.
➡️ Ewolucja rynku – od druku do Internetu
Z czasem rynek się przeobrażał. Pojawiły się internetowe job boardy, a Gazeta Wyborcza jako dodatkową opcję wprowadziła możliwość wykupienia emisji w Internecie. Potem sytuacja się odwracała, aż na końcu ogłoszenia z ofertami pracy zniknęły z druku gazetowego.
Rynek przeszedł ewolucję, zyskaliśmy bardzo wiele. Dostęp on-line, natychmiastowe ogłoszenia, wiele udogodnień. Nie wiadomo kiedy doszliśmy do sytuacji, której to internetowe tablice ogłoszeniowo były co raz większe, oferowały więcej opcji. Zaczęły też sprzedawać pakiety ogłoszeń, coraz większe pakiety. Pakiety roczne sprzedawane coraz większym firmom. Rynek zatrudnienia też rósł.
➡️ Ogłoszenia są, zatrudnienia nie ma. Czy to obecny obraz rynku?
Możliwe, że to pandemia Covid-19 rozpoczęła wielką zmianę rynkową. Wiele osób zaczęło pracować on-line, było mniej pracy, wstrzymywano też zatrudnianie. Redukcji zatrudnienia było niewiele. Pomoc, którą dostawały firmy, warunkowana była utrzymaniem zatrudnienia.
Pandemia skończona, terminy gwarancji zatrudnienia ustały, zaczęły się redukcje. Potem wojna w Ukrainie, różne globalne zamieszania, które rozregulowały rynek zatrudnienia.
Przede wszystkim w wielu firmach pojawiło się zjawisko freezingu, czyli zawieszanie procesów zatrudnienia. Czasem na konkretny okres, częściej jednak trudny do określenia i przedłużany.
W międzyczasie pojawił się problem z wykorzystaniem pakietów ogłoszeń, kupionych na job boardach➡️
➡️ Dziś Pracuj_pl i cała reszta
Rynek ogłoszeń ma od lat zdecydowanego lidera – Grupę Pracuj_pl. To oni wyznaczali przez lata kierunek zmian, zbierali z rynku większość marży.
Firmy które nie wykorzystały pakietu okresowego (zazwyczaj rocznego) dostawały propozycje typu „Kupisz nowy pakiet, zachowamy stare ogłoszenia i dorzucimy narzędzia, w tym szkolenia z naszych aplikacji”.
I tak pakiety rosły, na rynku pojawiały się nowe oferty pakietowe, np. specjalna okresowa promocja – ogłoszenia bez limitu liczby ogłoszeń. Kwota różna w zależności od wielkości firmy.
Firmy, które miały globalny freezing z dnia na dzień nie usuwały ogłoszeń. Mniejsi też tego nie robili. Jak mój Klient wstrzymał proces na 2-3 tygodnie, to oferty nie wycofam ze wszystkich miejsc, nawet jak ją zdejmę z mojej strony KARIERA.
Ogłoszenia dawno zamknięte krążą po sieci. Zdarzało mi się otrzymywać aplikacje po dwóch latach od zakończenia projektu. Ktoś przysyłał zgłoszenie, a ja nie mogłem pojąć jak to możliwe.
W sieci są agregatorzy ofert, różnie to funkcjonuje. Jeśli weryfikacja aktualności nie będzie w 100% zautomatyzowana, to skala przestarzałych ofert będzie rosła.
➡️ Trwałe zmiany na rynku pracy
Sytuacja bardzo się zmieniła. Może nie mamy rynku pracodawcy, ale w wielu obszarach pracownikom trudno o nową pracę. Codziennie spotykam się z informacjami, że osoby wysyłają CV w odpowiedzi na setki ofert zamieszczonych w Internecie. Reakcji niemal zawsze brak.
Czy to nie jest tak, że znaczna część ogłoszeń to martwe oferty?
Opisałem wyżej zjawiska, które w znacznej części mogły doprowadzić do takiej sytuacji.
Warto obserwować ogłoszenia, bo ludzie nadal znajdują pracę w ten sposób, ale może trzeba też podejmować próby weryfikacji, czy dana oferta ma za sobą proces rekrutacyjny. Kiedy się kończy? Brak odpowiedzi na setki wysłanych CV może być frustrujący dla każdego. Nawet dla twardziela.
➡️ Grant Thorton robi porządne badanie, trudno jednak nadążyć nad różnymi zjawiskami rynkowymi.
Decyzje Donalda Trumpa z ostatnich tygodni mają wpływ na notowania giełdowe, kursy walut, ale także na to, że w amerykańskiej korpo, która działa na polskim rynku nagle padnie hasło freezing zatrudnienia. Jak znacie osoby, które pracują w takich organizacjach, to sprawdźcie czy tak przypadkiem nie jest. A firmy działające w takich sektorach jak handel międzynarodowy, TSL, produkcja w łańcuchach globalnych też zrobią freezing zatrudnienia, nawet jak nie są amerykańskie.
Jak żyć Panie premierze?
To powracające od kilkunastu lat pytanie pasuje do wielu sytuacji.
W Biznes Klasie wysłuchałem wywiadu z Piotrem Nowosielskim, twórcą i liderem Just Join IT i Rocket Jobs. Z rozmowy wynika, że job boardy też się zmieniają, rozwijają narzędziowo. Coraz mniej w tym czystej tablicy ogłoszeń. Ich celem jest skutecznie dowozić kandydatów. Budowanie zaufania rynku, to też ważny element. Głos rozsądku Piotra Nowosielskiego napawa mnie optymizmem. To jedna strona medalu.
Niestety jest też tak, że wiele podmiotów miesza na rynku, często globalnie. Mamy dynamiczny rozwój AI. Procesy rekrutacyjne są rozbudowywane, często wydłużają się w tzw. nieskończoność. Wiele osób mierzy się z realnym wyzwaniem na rynku pracy. Bezrobocie mamy śladowe, najniższe w Europie, a procesy zatrudnienia ciągną się tygodniami, albo miesiącami.
Wśród osób poszukujących pracy dostrzegam też wiele żalu, pretensji do innych. Moim zdaniem to nic nie pomoże. To nie jest tak, że ktoś inny rozwiąże nasze problemy, każdego z osobna. Rozwiązać możemy je samemu, można tworzyć poduszkę bezpieczeństwa, dywersyfikować dochody, nie stawiać na jednego konia. Mam też świadomość, że nie jest to łatwe.
Świadomość jak działa rynek pracy może być w tym pomocna. Możemy docierać do znajomych, managerów, rekruterów, wielu różnych osób, które zatrudniają. Jednak każdy ma osobne wyzwania i odpowiada za swoje cele. Każdy sam powinien sobie wyrobić swój obraz i swój rynek. Warto o tym pamiętać.
A Waszym zdaniem w jakim kierunku zmierza rynek ogłoszeń z ofertami pracy?
#headhunter #rekrutacja #zmiana #ZżyciaHeadhuntera
➡️ Ten artykuł jest kolejnym w moim cyklu „Z życia headhuntera”.
Tu piszę praktycznie o rekrutacjach, treści dla hiring managerów, dla uczestników rekrutacji z drugiej strony. Będę bardzo rad, jeśli zainteresują się również ludzie HR.
