Grupy w których łączą się osoby #opentowork czasem są przypadkowe, czasem zorganizowane. Bywają z inicjatywy kogoś z poszukujących, innym razem skupiają się wokół różnych osób związanych zawodowo z rynkiem pracy.

Może mieć to skutki zarówno pozytywne jak i negatywne – tak wynika z moich obserwacji.

➡️ Aspekty pozytywne

Osoby dzielą się dobrymi doświadczeniami, pomagają sobie wzajemnie, przekazują wskazówki dotyczące kwestii związanych z poszukiwaniem pracy.

Często też  skupiają się wokół osób, które mają doświadczenie we wspieraniu w poszukiwaniu pracy – prowadzą #outplacement, pokazują jak pisać CV, organizują webinary itp.

Jeśli rzeczywiście znają rynek pracy, to mogą w czymś realnie pomóc – jak działać, jak budować kontakty, jak się zaprezentować.

➡️ Zgromadzenia negatywne

Druga grupa tych zgromadzeń to są ludzie skupieni wokół tzw. złych sytuacji / historii. Jak to źle kogoś potraktował rekruter, czy pracodawca. To też mogą być przydatne wskazówki – na co uważać, kogo omijać?

Wszystko jest dobrze do momentu kiedy osoby spod znaku #opentowork nie zaczną się wzajemnie nakręcać w kierunku bardzo negatywnym. Dzielą się wówczas tylko informacją jak jest źle i nic z tego nie będzie, bo przecież tutaj mamy tyle przykładów.

Można działać i nic z tego nie będzie. Czyli nie warto?

Niektóre posty, komentarze pełne są żalu (też to rozumiem). Czasem niestety też „wylewa się żółć” i padają granice. Pojawia się emocje, przez które inni, np. osoby mające pracę do zaoferowania, mogą zacząć omijać takie dyskusje, a w konsekwencji i osoby, które potrzebują pracy.

Dla jasności – nie jestem zwolennikiem lukrowania rzeczywistości. Popyt na złą informację jest o wiele większy niż na dobrą, więc pewnie na tym „złym przekazie” zasięgi są lepsze.

Co daje to szukającym?

➡️ Przekaz z mojej perpsektywy

Jestem headhunterem, czyli specyficznym rekruterem. Wykonuję więc zawód bardzo nisko oceniany przez społeczeństwo. Mam swoją perspektywę. Zawodowo zajmuję się obserwowaniem zachowania innych, ich wypowiedzi, działań.

Postanowiłem więc podzielić się swoimi obserwacjami, może okażą się pomocne, a może spotkam się ze złym odbiorem. Na to też jestem przygotowany.

Przekaz, który budujemy zawsze jest jakiś. Może również nam szkodzić. Pod tymi postami z „żółcią” czasem ktoś skomentuje w stylu „Nie wiem, czy to co piszesz to najlepszy sposób na przyciągnięcie do siebie pracodawców”. Nie skupiam się na szczegółowej analizie tych postów, bo po prostu unikam tych zgromadzeń.

Unikam, bo mam takie przekonanie, że skupianie się wokół negatywnego przekazu, pełnego  rozgoryczenia i bardzo złych emocji obniża moc sprawczą .

➡️ Warto iść w innym kierunku

Jedna z osób która planuje zmianę, ostatnio napisała do mnie, że „blokują ją przykre komentarze o obecnym rynku pracy na LI”.

Tak naprawdę to one zaniżają samoocenę, budują niepewność. To jest efekt obcowania z grupami osób szukających pracy.

Wśród moich odbiorców są różne grupy – zarówno managerowie, ludzie z HR, jak i poszukujący pracy.

Tym artykułem chciałem rzucić temat i „włożyć kij w mrowisko”.

Jeżeli ktoś zechce skomentować, to te informacje mogą się przydać innym. Perspektywy są różne, doświadczenia są różne. Mnie do napisania artykułu skłoniły obserwacje.

Z pewnością żyjemy w czasach, w których okres poszukiwania pracy wydłuża się. To tendencja, która w ostatnich kilkunastu miesiącach zadziała się nieco skokowo. Mam też przekonanie, że w kolejnych latach długie procesy rekrutacyjne na stanowiska specjalistów, managerów będą dominować.

Zawsze jest jakieś wyjście, warto zadawać się z ludźmi którzy nas aktywizują, zmuszają do myślenia. Nawet kiedy wydaje nam się, że jest już bardzo ciężko to nie warto odpuszczać i konsekwentnie robić swoje. Kluczowe jednak w tym robieniu jest analiza, myślenie, plan, konsekwencja, a także budowanie pozytywnych emocji, wsparcie otoczenia.

Czasem wydaje nam się, że tkwimy w „czarnej d…”. Nawet jeśli tak jest, to tym bardziej nie warto w niej zostawać.

Przeczytałem kiedyś ciekawą książkę – Andrew Davidson „Gargulec”. Historia człowieka, który poparzony w wypadku samochodowym, jest w stanie śpiączki. W jego mózgu dzieje się wiele, barwne i niełatwe opowieści. Zapamiętałem z tej książki wartościowe zdanie – „Kiedy idziesz przez piekło, nie zatrzymuj się”

Podsumowując – nawet jak uważasz że jesteś w „czarnej d…”, to działaj, może niekoniecznie zadawaj się głównie z tymi, którzy już się urządzili w „czarnej d…”

Może szukaj innych osób, szczególnie takich, które mają do zaoferowania coś poza wkręcaniem się w negatywne emocje.

➡️ Jak jest na rynku pracy?

Jest różnie. Prawdopodobnie więcej ofert pracy jest gdzie indziej niż w zgromadzeniu szukających.

Przeczytałem raport PARP z kwietnia 2025. A w nim trochę faktów.

  • W marcu 2025 roku stopa bezrobocia wyniosła 5,3%, bez zmian r/r.
  • Mimo stabilnych wskaźników, liczba nowych ofert pracy spadła o 12,9% r/r.

Kandydaci muszą mierzyć się z większą konkurencją i dłuższym procesem rekrutacji. Trudniejszy dostęp do pracy

  • W marcu zgłoszono 84,5 tys. ofert – znaczny spadek.
  • Średni czas rekrutacji wzrósł do 5,4 tygodnia (z 4,5 w 2022 r.).
  • Najdłużej trwa rekrutacja w produkcji przemysłowej – 6,3 tygodnia, FMCG – 6,1 tygodnia, handlu detalicznym – 6 tygodni

Najbardziej zagrożeni młodzi i starsi

  • Bezrobocie wśród młodych (poniżej 25 lat) – 10,9% – ponad dwukrotnie wyższe niż średnia krajowa.
  • Osoby 50+ – 63% z nich wskazuje wiek jako barierę w znalezieniu pracy.

Z moich obserwacji wynika, że szukanie pracy na stanowiska specjalistów i managerów coraz częściej trwa od 3 do 6 miesięcy. Najwyższe pozycje lub wąskie specjalizacje to nawet 6 do 12 miesięcy poszukiwań .

Statystycznie (wg raportu PARP) wygląda to o wiele lepiej, a to znaczy, że wiele pozycji obsadzanych jest w 2 do 4 tygodni.

Jakieś wnioski?

Każdy ma swoje. Ktoś mawiał że „twardym trzeba być”, takie czasy. Szukajcie ludzi, którzy będą dla Was pozytywnym wsparciem.

Powodzenia!

#headhunter #rynekpracy #rekrutacja #ZżyciaHeadhuntera



➡️ Ten artykuł jest kolejnym w moim cyklu „Z życia headhuntera”.

Tu piszę praktycznie o rekrutacjach, treści dla hiring managerów, dla uczestników rekrutacji z drugiej strony. Będę bardzo rad, jeśli zainteresują się również ludzie HR.

Scroll to Top