Fragment historii na dobry początek

Prezes… zanim znalazł się na pozycji nr 1, to przeszedł przez wiele szczebli. Zaczynał na produkcji, był brygadzistą. Zna się na pracy innych i ją docenia.

➡️ Opowieści – temat pozornie bez związku z rekrutacją

Czytelnicy, którzy dotrą do końca artykułu zobaczą, że związki są i to duże.

Mnie do zajęcia się tym zagadnieniem zainspirowała książka „Organizacja to opowieść” napisana przez dwóch autorów Bartłomiej Brach, PhDJacek. Wasilewski prof. UW

Byłem też nas spotkaniu autorskim z nimi w ramach cyklu #kawkazdudkiem by Pawel Dudek.

Article content
Spotkanie w Green Caffe Nero w Gdyni

Ten wspólny czas utwierdził mnie w przekonaniu, że napiszę o opowieściach w mojej pracy.

Jak to jest z tą rekrutacją?

– Czym się zajmujesz? – Rekrutacją!

Co tutaj więcej do opowiadania?

Rekrutacja to teoretycznie bardzo logiczny proces, którego celem jest obsadzenie wakatu. Na starcie procesu nie ma człowieka, na jego końcu jest.

Byłoby super, gdyby to było takie proste, czasem jednak po drodze spotyka nas wiele przeciwności.


Załóżmy, że do tej pracy zabieramy się zgodnie ze sztuką, znamy się na robocie, wiemy co i w jakiej kolejności robimy.

➡️ Dla ułatwienia prosta ściąga, która mnie zawsze pomaga, czyli zestaw pytań.

  • Dlaczego rekrutujemy? – np. mamy nowy projekt lub musimy kogoś zastąpić
  • Po co? np. żeby zrealizować określone cele
  • Kogo poszykujemy? – Profil idealnego kandydata
  • Gdzie są odpowiedni kandydaci? – wskazujemy źródła i chcemy do nich dotrzeć z informacją.
  • Co powinna zawierać informacja?

➡️ Profesjonalna informacja powinna zawierać:

  • Nazwę stanowiska i lokalizację miejsca pracy.
  • Informację o firmie, w miarę możliwości szczegółową
  • Kluczowe odpowiedzialności i obowiązki
  • Informację o wymaganiach
  • Ofertę dla kandydatów, wskazane także widełki wynagrodzenia.
Możemy mieć profesjonalną informację i to może być zbyt mało, żeby pozyskać osobę zgodną z oczekiwaniami.

Włącza się prawo popyty i podaży i dostępność odpowiednich ludzi. Dostępność nie tylko na rynku, ale i dostępność dla konkretnego pracodawcy.


Wiele zależy od tego, czy masz do opowiadania historie o firmie, zespole, albo przyszłym przełożonym, czy też ich nie masz.

Jacek Wasilewski głosi, że „historia musi być prawdziwa, nie może być oszustwem”. Pełna zgoda.

➡️ Jak pomogły mi konkretne historie

Ostatnio dla mojego klienta – firmy produkcyjnej z Pomorza rekrutowałem ważną osobę – Specjalista ds. administracji, prawa ręka Prezesa.

Prezes jest w firmie od wielu lat, jest jej współwłaścicielem, ale zanim znalazł się na pozycji nr 1, to przeszedł przez wiele szczebli. Zaczynał na produkcji, był brygadzistą. Zna się na pracy innych i ją docenia. Gdy idę z nim przez halę produkcyjną, to ludzie się kłaniają (kłaniają się na widok Prezesa, nie mój).

Lubię z nimi pracować, bo są otwarci, a ludzie dostają u nich swoje szanse.

Np. 7 lat temu trafił do mnie Maciek, który bardzo potrzebował nowej pracy.

Wówczas był zatrudniony w firmie zajmującej się produkcją domów modułowych. Robił tam wszystko, w większości bez związku z pozycją, na której pracował. Pracowity, znający angielski, uczynny. Idealny człowiek do rzucania na różne odcinki. Maciek był wszędzie – w sprzedaży, na produkcji, na montażu. Super pracownik, którego trzeba doceniać.

Nie był tam jednak doceniany, dostawał tylko więcej pracy.

W efekcie były skumulowane zmęczenie, zaniżona samoocena. Trafił do mnie na krzywej opadającej, nie robił dobrego wrażenia. Dowiedział się, że pracy na stanowisku, na które aplikował nie dostanie.

Na szczęście był otwarty, zdobyłem jego zaufanie. Dokonałem analizy i byłem pewien, że był u mnie bardzo wartościowy człowiek.

Zadzwoniłem do mojego klienta z informacją, że wpadł mi w ręce ciekawy człowiek, który szuka nowej pracy. Powiedziałem wprost, że to osoba, której warto dać szansę, bo to może być 💎 diament wymagający oszlifowania. Maciek pojechał do fabryki i po rozmowach dostał ofertę pracy w logistyce produkcji. Nadal tam pracuje, dziś pełni rolę kierownika magazynu, bardzo ważną w firmie opartej na produkcji projektowej. Trafił na dobrych ludzi, którzy wykorzystali jego doświadczenie, postawę. Pracodawca w niego zainwestował. Super pracownika pozyskał dzięki swojej otwartości.

To dwa różne typy historii

  • O współpracownikach
  • O przełożonym

Sześć typów historii, które powinieneś poznać znajduje się w książce, o której dziś wspominam.

Dziś przywołuję konkretne sytuacje, żeby pokazać jak wielkie znaczenie mają w rekrutacji.

Ze wspomnianym wcześniej pracodawcą znamy się wiele lat, w tym roku obsadziłem im 4 pozycje. Wrzucają mi także niższe stanowiska, gdy uważają, że są dla nich szczególnie istotne.

Dodatkowym wyzwaniem we współpracy z nimi jest to, że pracodawca ma lokalizację ok. 45 minut drogi samochodem od granic aglomeracji, bez możliwości dojazdu komunikacją miejską.

Historię ze wspólnej wycieczki z Prezesem po hali opowiedziałem świetnej kandydatce, którą miałem w procesie. Okazało się, że z ostatniej pracy zrezygnowała dlatego, że Szef wszystko „wiedział lepiej” i tylko on miął rację, co utrudniało bardzo codzienną pracę. Była gotowa jechać na spotkanie w firmie mojego klienta. Pojechała, spotkała się z dwiema osobami, także ze wspomnianym Prezesem. Do ostatecznej decyzji – pracujemy razem wystarczyło wówczas kilka godzin.

Bardzo możliwe, że bez tych prawdziwych opowieści nie byłoby osoby chętnej do pracy.

➡️ Po rynku też krążą opowieści

Opowieści o firmie, o konkretnej osobie – CEO albo o bezpośrednim przełożonym. Często to właśnie te historie decydują, że są chętni do rozmów lub ich nie ma.

Niestety nie wszystkie krążące po rynku historie są prawdziwe. Warto nakładać na nie filtr.

Jedno jednak uważam za pewnik – jeśli firma istnieje na rynku np. 20 lat i ma widoczną pozycję, choćby lokalnie, branżowo , to po rynku krążą historie bez względu na to, czy z inicjatywy pracodawcy, czy też nie.

Warto więc temat opowieści o naszej organizacji potraktować jako część komunikacji z otoczeniem, zarówno wewnętrznym jak i zewnętrznym. W tym nie jestem specjalistą, odsyłam więc do książki „Organizacja to opowieść”.

Article content
Paweł Dudek

➡️ Druga strona medalu w temacie historie do opowiedzenia.

Czasem historie o konkretnych ludziach powodują, że ktoś (np. headhunter) zainteresuje się daną osobą i pojawi się nowa szansa.

Historie mogą też niektórym zapewnić zupełnie odwrotną sytuację – omijanie szerokim łukiem przez znaczną część rynku.

Jest jeszcze sam proces rekrutacji,  w którym historie kandydatów mogą mieć znaczenie.

Kandydaci w trakcie rekrutacji otrzymują pytania sprawdzające ich kompetencje. Mówię często, że zanim pójdziesz na rozmowę rekrutacyjną przygotuj przykłady ze swojej kariery, które będą pokazywać kompetencje przez pryzmat sytuacji. To także mogą być dobre historie, które pozwolą na bycie zauważonym.

Wcale nie chodzi o to, żeby się tylko lepiej sprzedać. Historie mają moc, nawet nasz rozmówca chętniej ich słucha niż suchych odpowiedzi na pytania udzielanych przez kolejnego kandydata. Jak zwykle chodzi tylko o prawdziwe historie, a nie z gatunku science fiction.

Podsumowując – polecam historie w rekrutacji. Ja uważam je za pomocne.

A jak to jest u Was z tymi historiami? Czy poznaliście jakieś w trakcie rekrutacji?

BTW Jak ktoś już czytał trochę moich treści, to możliwe, że zauważył już trochę moich historii. Często dzielę się przypadkami z pracy i stąd u mnie pojawiają się historie.

#headhunter #rekrutacja #OrganizacjaToOpowieść #employerbranding #ZżyciaHeadhuntera


Jeśli potrzebujesz pozyskać kluczowych specjalistów, managerów poprzez skuteczne i dyskretne działanie, możliwe że ja jestem tym headhunterem, którego potrzebujesz.

Prowadzę również mentoring dla managerów



➡️ Ten artykuł jest kolejnym w moim cyklu „Z życia headhuntera”.

Tu piszę praktycznie o rekrutacjach, treści dla hiring managerów, dla uczestników rekrutacji z drugiej strony. Będę bardzo rad, jeśli zainteresują się również ludzie HR.

Scroll to Top